Meksyk galeria
June 29th, 2007W końcu, po 2 albo nawet 3 miesiącach (kto by to pamiętał) wrzuciłem trochę fotek z wyjazdu do Meksyku - www.czajek.net/Meksyk. Część pozostałych zdjęć pojawi się na blogu… kiedyś
Chichen Itza
W końcu, po 2 albo nawet 3 miesiącach (kto by to pamiętał) wrzuciłem trochę fotek z wyjazdu do Meksyku - www.czajek.net/Meksyk. Część pozostałych zdjęć pojawi się na blogu… kiedyś
Chichen Itza
Po jednodniowym pobycie i szczęśliwym odnalezieniu się w Marakeszu, przenieśliśmy się do Meknes. Opisywane jako kulturalna stolica Maroka, trochę nas rozczarowała. Najciekawszą rzeczą jaką tam odnaleźliśmy był bar, w którym piłkarzyki były za 40 gr. Oczywiście rzuciliśmy wyzwanie miejscowym i rozpoczęła się zacięta walka. Poziom był wysoki, a emocji nie brakowało Wynik był remisowy z lekkim wskazaniem na reprezentację Maroka :). Rano byliśmy obserwatorami planu filmowego, niestety słaba znajomość arabskiego sprawiła, że nie dowiedzieliśmy się jaki film był kręcony
Telewizja satelitarna to podstawa
plan filmowy
Mała przerwa od Maroka. Kilka fotek znad kaszubskich jezior. Muszę przyznać, że doświadczyłem naprawdę dziwnego uczucia. Nie pamiętam kiedy ostatnio zachwycałem się polskimi krajobrazami, ale zaledwie kilkugodzinny pobyt na kaszubach nasuwał mi tylko jedno na myśl “cudze chwalicie swego nie znacie”.
Po trekkingu w górach Atlasu Wysokiego przenieśliśmy się do Marakeszu. Oczywiście nie obyło się bez przygód. Bardzo szybko z Betonem zgubiliśmy się. Ponieważ jeden z nas nie miał telefonu, odnaleźliśmy się dopiero na drugi dzień i każdy zwiedzał miasto osobno. Marakesz jest niesamowitym miejscem. Wystarczy opuścić pełen turystów plac Dżemaa el Fna, aby zagubić się w wśród wąskich uliczek i poczuć smak berberyjskiej kultury. Czerwone, niesamowite uliczki przemierzają ludzie, których wygląd nasuwa skojarzenia z Gwiezdnymi Wojnami i rycerzami Jedi. Przed wizytą w Marakeszu słyszałem wiele rzeczy na temat uciążliwości mieszkańców, którzy każdego chcą oprowadzać lub ubić jakiś inny interes. To co zobaczyłem, jednak dość mocno się różniło i poruszanie się raczej nie sprawiało problemów. Na drugi dzień spotkaliśmy się z Betonem. Jak się wówczas okazało spędził on czas w o wiele bardziej interesujący sposób. Ponieważ miał problemy z odnalezieniem się w labiryncie uliczek, pomoc z odnalezieniem drogi zaoferował mu mieszkaniec starego miasta. Zanim jednak pokazał mu drogę zaprosił go do siebie do domu. Oprócz delektowaniem się miętową herbatą, Beton miał równiez przyjemność zapoznania się ze wschodnioniemiecką produkcją porno, która właśnie leciała w telewizji satelitarnej
Po wskazaniu drogi zażądał 10 EUR, na co Beton stwierdził “In Poland friendship is for free!” i dał mu 5 EUR.
Mali mieszkańcy Marakeszu
Kilka fotek z Maroko, a konkretnie z trekingu na Jebel Toubkal. Góra ta wznosi się na wysokość 4167 m n.p.m i jest najwyższym szczytem Afryki północnej. Wraz z Betonem udało się tam wdrapać w maju 2006, także już wieki temu. Więcej fotek na czajek.net
Wszyscy teraz blogują, politycy, aktorzy, dziennikarze, więc przyszła pora i na mnie. Nie spodziewajcie się jednak tutaj pikantych szczegółów z mojego życia lub analizy politycznej. Blog sluży przede wszystkim publikacji moich zdjęć. Ma zachęcić do częstego ich wykonywania przez moją leniwą osobę. Na początek fotka mojej skromnej osoby, zrobiona w czasie pochodu pierwszomajowego w Hawanie. Nie martwcie się zdjęć z moim udziałem wiele nie będzie.
