Pustynia Wadi Rum
October 16th, 2008Treking Petra - Taybeh
October 14th, 2008Po zwiedzeniu Petry postanowiliśmy wybrać się na dwudniowy treking z Petry do miasta Taybeh. Oczywiście cała trasa wiodła przez jedne z najbardziej spektakularnych gór jakie widziały moje oczy. Drogę zgubiliśmy bardzo szybko bo jak się okazało baterie w naszym GPSie nie były w najlepszej kondycji. Ale co tam, wszyscy przeżyliśmy, myślę że było warto.
Góra po prawej to Jebel Harun, na której szczycie znajduje się grobowiec Arona, brata Mojżesza.
Do tej pory niektórzy beduini mieszkają w wykutych w skałach domostwach
Petra - Klasztor
September 16th, 2008Zdjęcia najbardziej według mnie spektakularnej budowli w Petrze. Największą zaletą jest niewielka ilość turystów, która tam dociera. Dodatkowo można podziwiać lokalnych wspinaczy którzy chodzą po budowli, ba nawet przeskakują nad 20 metrową przepaścią.
Beduin oprowadzający amerykańskich turystów.
Z lewej wspinacz skaczący po budowli. W oddali właściciel wykutej w skale kawiarenki
Petra
August 19th, 2008Petra zdecydowanie była głównym punktem naszego wyjazdu. Cóż mogę powiedzieć. Miejsce naprawdę niesamowite. Warte poświęcenia kilku dni na zwiedzanie. Zwiedzając czujesz się jak Indiana Jones. Miasto jest dość spore, często idziesz i nie spotykasz nikogo przez 30 minut. Wszędzie mnóstwo różnych grobowców do których bez problemu możesz wejść. Nikt o nic nie pyta. Generalnie rewelacja.
Droga do Wadi Musy
July 24th, 2008Zmiany klimatu dotarły także do Jordanii. Podczas kiedy rodzimi narciarze narzekali na brak śniegu w Polsce w okresie świątecznym, w Jordanii napadało go jak nigdy. Kierowca, który wiózł nas do Petry powiedział, że takich opadów nigdy wcześniej nie było. Droga zablokowana była na kilka dni. W Jordanii drogowcy rzeczywiście mogli zostać zaskoczeni przez zimę.
Jeden z widoków na trasie do Petry
Wadi Musa o zachodzie
Kerak
July 13th, 2008Po 2 dniach spędzonych w Madabie, wyruszyliśmy na południe do Petry. W tym celu zamówiliśmy prywatnego busa, który po drodze miał nas zawieźć do miasta Kerak. Miasto to słynie z jednego z największych zamków krzyżowców w regionie. Sam zamek jakoś nie utkwił mi specjalnie w pamięci. Najfajniejsze było bez wątpienia to, że można było wszędzie wleźć, żadnych barierek, taśm etc.
Mt. Nebo
July 10th, 2008Nieopodal Madaby znajduje się jedna z biblijnych gór - Nebo. Jest to miejsce z którego Mojżesz ujrzał Ziemię Obiecaną, po czym zmarł. W sumie nie sądziłem, że tego typu miejsce może wzbudzić we mnie tak wiele emocji. Świadomość przebywania na górze, na której kilka tysięcy lat temu miały miejsce wydarzenia mające olbrzymi wpływ na cały świat była niesamowita. Obecnie na górze znajduje się kościółek, a także pomnik symbolizujący laskę Mojżesza. Turystów niewielu, więc można było poczuć tą niezwykła atmosferę starożytnej historii Judaizmu i Chrześcijaństwa.
Fragment Starego Testamentu opisujący pobyt Mojżesza na górze Nebo (Pwt 34:1):
Mojżesz wstąpił ze stepów Moabu na górę Nebo, na szczyt Pisga, naprzeciw Jerycha. Pan zaś pokazał mu całą ziemię Gilead aż po Dan, całą Neftalego, ziemię Efraima i Manassesa, całą krainę Judy aż po Morze Zachodnia, Negeb, okręg doliny koło Jerycha, miasta palm, aż do Soaru. (…) Tam w krainie Moabu umarł Mojżesz (…), a nikt nie zna jego grobu aż po dziś dzień.
Widok na Ziemię Obiecaną, po lewej Morze Martwe
Madaba
July 9th, 2008Pierwszy dzień naszego pobytu w Jordanii spędziliśmy w Madabie. Pogoda rano nie napawała optymizmem. Chłodno, pochmurno, Ewelina chodziła w czapce i rękawiczkach. Samo miasto było bardzo przyjemne. Główną atrakcją miasta są wczesnochrześcijańskie mozaiki, którymi opiekuje się lokalna mniejszość chrześcijańska. W czasie zwiedzania jednej ze świątyń udało nam się podejrzeć ceremonię zaślubin. To niesamowite, ale pomimo, że msza odbywała się w języku arabskim, po rytmie recytacji bez trudu można było rozpoznać niektóre modlitwy. Pod koniec dnia Łukasz udał się do lokalnego fryzjera, żeby zrobić się na bóstwo przed resztą pobytu.
Krajobraz w Madabie
Stragan
Jedna z mozaik, z któych słynie miasto
Jak to powiedział jeden z moich niemieckich kolegów “typical german food” ![]()
Jordania
July 7th, 2008Z powodu braku wyjazdów, w najbliższym czasie będę wrzucał trochę staroci. W jednej z książek Kapuściński napisał, że wspomnienia powinny się ułożyć, tak aby w pamięci pozostały tylko te najważniejsze, momenty które przeżywaliśmy najbardziej. Wszystkie nieistotne szczegóły ulegają zapomnieniu, przez co opisy są bardziej spójne i wyraziste.
A więc tak, do Jordanii wybrałem się wraz z Łukaszem i Eweliną w styczniu 2007 roku. Wybierając się na Bliski Wschód mieliśmy nadzieję odpocząć trochę od naszej pięknej polskiej zimy. To czego nie zapomne, to straszna kosta i przenikliwie chłodny deszcz na lotnisku w Ammanie. Pamiętam nasze miny nietęgie miny. Widmo pięknej zimowej opalenizny jakby się oddaliło. Mając nadzieję, że wkrótce jednak pogoda się poprawi udaliśmy się na postój taksówek. Tu kolejna niespodzianka. Nauczony doświadczeniami z Maroka próbowałem wziąć taksówkarzy na przetrzymanie, oczywiście w celu zjechania z ceną. Wszystko skończyło się tak, że większość taksówek znalazła pasażerów i odjechała, a nam pozostało skorzystanie z jednej z ostatnich co jedynie podwyższyło cenę. Jako pierwszy punkt naszego wyjazdu wybraliśmy słynące z wczesnochrześcijańskich mozaik miasto Madaba, do którego dotarliśmy w towarzystwie jeszcze silniejszego deszczu.