San Salwador
March 9th, 2010Jeszcze przed wyjazdem czytałem, że stolica jest w miarę interesującym, lekko kosmpolitycznym miastem. Pierwsze wrażenie było dość odmienne. Strażnicy z shotgunami przed hipermarketami (to akurat nie było większym zaskoczeniem), prostytutki oferujące swoje usługi używając w tym celu języka ciała, ulice pełne straganów na których można było kupić głównie owoce i płyty CD, brak lokalnej waluty (w Salwadorze oficjalną walutą jest US$, fakt że dowiedziałem się o tym dopiero na miejscu nie świadczy dobrze o moim przygotowaniu). Dopiero po jakimś czasie przeczytałem, że dzielnica w której zamieszkaliśmy nie jest jakoś specjalnie bezpieczna ani atrakcyjna turystycznie. No chyba, że jak to napisali ktoś lubi takie klimaty.













































